niedziela, 15 listopada 2015

Yankee Candle


Muszę się przyznać do tego, że niegdyś uważałam jesień za dosyć "nijaką" porę roku, kojarzyła mi się jedynie z krótkim okresem przejściowym pomiędzy latem, a zimą. Dziś uważam wprost przeciwnie  i uczę się doceniać różne oblicza tej pory roku. Jesień kojarzy mi  się także z ciepłymi wieczorami spędzonymi w domu w otoczeniu rozmaitych zapachów. Z tej okazji zaopatrzyłam się w woski Yankee Candle, Vanilla Honey oraz nieco świątecznie Christmas Memories i Christmas Cookie. Muszę przyznać, że woski  Yankee Candle są niesamowicie intensywne i wydajne, osobiście jednak jestem fanką nieco subtelniejszych zapachów. Woski roztapiają się powoli uwalniając intensywne aromaty, produkt dostępny w wielu wariantach zapachowych, relacja jakości do ceny (kilka pln za wosk) bardzo dobra z uwagi na niesamowitą wydajność produktu.

Christmas Memories - Zdecydowanie mocny, bogaty aromat przypraw korzennych z domieszką słodkich pierników świątecznych. Zapach ciepły i intensywny zdecydowanie nawiązujący do atmosfery świąt.

Vanilla Honey - Aromat o słodkiej nucie wanilii i miodu (z przewagą wanilii). W mojej opinii zapach jest dosyć świeży i subtelny, dopiero po chwili rozpuszczania wosk nabiera intensywnie słodkiego zapachu wanilii. 

Christmas Cookie - Aromat maślanych ciasteczek z domieszką wanilii, zdecydowanie najsłodszy z przedstawionych zapachów. wosk już po chwili roztapiania uwalnia aromat domowych wypieków, doskonale nadaje się na zimowe wieczory, nie tylko w okresie świątecznym.


piątek, 16 października 2015

Bielenda - Peeling cukrowy


Peeling cukrowy z firmy Bielenda - soczysta malina dostępny, także w innych wariantach m.in. wiśnia i brzoskwinia. Produkt zamknięty w estetycznym opakowaniu o nienachalnym designie i urzekającej kolorystyce, zabezpieczony sreberkiem. Zapach produktu z początku intensywny - z biegiem czasu subtelnieje, konsystencja porównywalna do gęstego, tłustawego musu bądź masła z drobinkami. 


Produkt nie podrażnia, skóra pozostaje gładka i nawilżona, dzięki swojej konsystencji jest łatwy w aplikacji (nie spływa, nie "ucieka" przez palce). Relacja jakości do ceny : bardzo dobra. Cena : 200 gram produktu - ok. 12 pln. 



sobota, 3 października 2015

Czytelnia

Dziś recenzja dwóch książek, nie bardzo wiedziałam jak zatytułować ten post, więc nazwałam go "czytelnia"  - tak też będę nazywać serie postów z recenzjami książek :) A więc zaczynamy : 

1. "Oddajcie mi córkę" - Candice Cohen - Ahnie


Z reguły nie sięgam po tego typu literaturę i zapewne przeszłabym obok tej książki zupełnie obojętnie, ale z uwagi na to, że ktoś mi ją podarował - postanowiłam, że przebrnę przez to i spróbuję jakoś przeczytać :) Ku mojemu zaskoczeniu książka okazała się o wiele ciekawsza niż sądziłam. Opowiada prawdziwą historię kobiety z Francji, która zakochała się członku Saudyjskiej rodziny królewskiej. Wkrótce potem na świat przychodzi ich córka i rozpoczyna się osobisty dramat głównej bohaterki, bezsilność i bezradność prowadząca do uwięzienia w pałacu w Rijadzie, aż do desperackiej próby uprowadzenia własnego dziecka. Książka trzyma w napięciu, jest napisana przystępnym językiem przez co błyskawicznie się ją pochłania, ogólnie rzecz biorąc nie chcę spoilerować ;) więc na tym zakończę swoją recenzję. O tragicznej historii głównej bohaterki Candise Cohen - Ahnie możecie także poczytać w wielu doniesieniach medialnych oraz na wikipedii. 

2."Ukryte terapie" - Jerzy Zięba : 


O książce tej sporo naczytałam się w internecie, swego czasu był nie mały "szał" wokół tego wydawnictwa  więc postanowiłam nabyć. Ogólnie rzecz biorąc po przeczytaniu wielu książek nt. niekonwencjonalnych sposobów leczenia oraz medycyny naturalnej, ta nie zrobiła na mnie, aż tak dużego wrażenia o jakim czytałam w recenzjach zachwyconych czytelników ( a może po prostu pewne informacje były już mi wcześniej znane). Mimo to wrzucam na bloga, z uwagi na fakt, że książka ta napisana jest bardzo przystępnym językiem i zawiera wiele pożytecznej wiedzy, która może okazać się dla kogoś przydatna. Pozycja polecana zwłaszcza miłośnikom tego rodzaju literatury oraz dla fascynatów naturalnych metod leczenia i naturalnej profilaktyki zdrowotnej.

piątek, 28 sierpnia 2015

Wakacyjnie + Zakupy


Max Factor, Skin Luminizer Foundation - Podkład rozświetlający Max Factor w odcieniu 47 Nude. Zakup dosyć nowy więc nie testowany zbyt długo, ale już jestem w stanie wystawić mu pozytywną recenzję. Produkt o lekkiej konsystencji,  doskonale się rozprowadza nie tworząc efektu tzw. "maski". Nie jest to produkt o super intensywnym kryciu, ale z drobnymi niedoskonałościami dobrze sobie radzi. Opakowanie produktu niestety z tworzywa sztucznego, choć całkiem estetyczne i w miłej dla oka kolorystyce. Relacja jakości do ceny - satysfakcjonująca (choć daję małego minusa za opakowanie) Cena : ok. 60 pln.


Wibo, Diamont Illuminator - Rozświetlacz w kamieniu. Produkt bogaty w witaminę E, zamknięty w estetycznym pudełeczku, przyznam szczerze, że nie mam dużego doświadczenia z rozświetlaczami, a tym bardziej rozświetlaczami w kamieniu, mimo to jakość tego produktu jest dla mnie zadowalająca (przynajmniej jak na taką cenę). Subtelny efekt rozświetlenia, nadaję się zarówno na kości policzkowe jak również pod łuk brwiowy. Relacja jakości do ceny - zadowalająca. Cena : ok. 10 pln. 

Na koniec kilka fotek z wypadu nad morze w ostatni weekend :)





:)